MAGDALENA URBAŃSKA
Są spojrzenia, które bez słów już są spotkaniem… Są słowa, które znaczą więcej niż spojrzenie… Są spotkania, które odmieniają bieg naszej historii… Zatrzymaj się, posiedź u mnie chwilkę, odpocznij…
„ZAKONNICA BEZ PRZEBRANIA” S. BENEDYKTA KAROLINA BAUMANN OP
Pojawiają się takie książki, które początkowo sprawiają wrażenie, że są nie do końca z mojej bajki, jednak zmieniają coś trwałego w sercu. Jedną z takich lektur jest Niebo w kolorze popiołu, którą czytałam dwa lata temu, pisałam o niej w blogu pt.: "Niebo w kolorze popiołu” s. Benedykta Karolina Baumann OP".
Wtedy też poznałam bliżej twórczość autorki, s. Benedykty Karoliny Baumann OP, której blog zaczęłam śledzić. I właśnie to miejsce – jej blog – inspirowało mnie niejednokrotnie. Czasem zatrzymywało na chwilę, innym razem zmuszało do refleksji albo rachunku sumienia. Ucieszyłam się na wieść, że Edycja Świętego Pawła opublikuje zapiski siostry w formie papierowej.
Gdy wzięłam tę książkę do ręki, w pierwszym odruchu pomyślałam: o matko, ale to grube! Będę to kilka miesięcy czytać! Rzeczywistość okazała się inna, mimo, że książka liczy sobie 576 stron! W dodatku pisana jest ciągiem, a zdjęcia w środku nie policzono jako zwykłe strony. Tak, Edycja Świętego Pawła i autorka zaszaleli z ilością treści. Na szczęście i bardzo dobrze – inaczej zostawiliby mnie z dużym głodem i niedoborem! I nie, nie czytałam długo, bo tej lektury zwyczajnie, ot tak, nie da się łatwo przerwać i odłożyć. Nie wiem jakie masz skojarzenia, gdy słyszysz o siostrach zakonnych. Moje są zdecydowanie pozytywne, bo siostry, które znam traktuję jak inne znajome kobiety (choćby do siostry zakrystianki moje dzieci zwracają się „ciociu”). Wiem jednak jaki obraz siostry może się wysuwać na pierwszy plan. I ot, pojawia się siostra Benedykta i łamie wszelkie schematy, stereotypy, skojarzenia!
To, co od dawna urzeka mnie w autorce to rozbrajająca szczerość. Bije po oczach również z tej książki – zarówno z felietonów na początku, jak i później recenzji i rozważań biblijnych.
Siostra odkrywa przed nami swój świat. Prawdziwie, bez udawania, moralizowania, koloryzowania rzeczywistości i nakładania na nią nakładki przewielebności.
Gdy mówiłam o niej na Instagramie, że jest kobietą petardą – tak właśnie czułam, poznając ją na kartach tej książki, w jakiś sposób na nowo.
Czytając tę publikację poznajemy kobietę z krwi i kości. Pełną pasji, marzeń, zawiedzionych oczekiwań, rozczarowań, inspirujących spotkań i spojrzeń, pełną zwyczajności w nadzwyczajnych sytuacjach. Łamie wszelkie schematy, ale nikogo przy tym nie depcze. Wprowadza jakiś rodzaj niepokoju, bo dotyka najgłębszych zakamarków sumienia, obnażając wady czytelnika – robi to jednak w sposób niezwykły, pisząc ile wad odkrywa w sobie. Jeśli wskazuje na kogoś grożącym palcem, wskazuje na siebie. To urzeka i inspiruje by tak jak siostra – zatrzymać się i spojrzeć w siebie z choćby odrobiną autorefleksji i krytycyzmu. Podoba mi się język, jakiego używa, choć wiem, że wielu powie, że siostrze zakonnej nie przystoi. Pokiwam głową i uśmiechnę się, bo uwielbiam takie zadziorne kobiety – one potrafią zmieniać świat!
Książka jest zbiorem felietonów – z czasu początków katechizowania w szkole, po zajęcia teatralne i ogromne sukcesy prowadzonej przez siostrę grupy Dzikie Koty (ot, jak pasją można zarażać innych!). Jest opowieścią o zawiedzionych oczekiwaniach, lęku i wolontariacie podczas pierwszej fali pandemii. Pojawiają się inspiracje z podróży po Ziemi Świętej, trudne wspomnienia szpitalne (tak szczere, że chwilami podczas lektury miałam ciarki!), opis tego co siostra zakonna może robić na Woodstocku. Dwa ostatnie rozdziały to recenzje i rozważania biblijne.
Sama tworzę sporo recenzji, ale rzadko czytam te, które piszą inni. Po lekturze tej publikacji wiem, że w najbliższym czasie chcę przeczytać Znamię ks. Paśnika. Ot, ta recenzja poruszyła mnie tak mocno… Zarówno recenzje jak i rozważania biblijne łączy jedna rzecz – szczerość, głębia i prostota. Nawet jeśli nie czytasz zbyt wiele książek, niewiele oglądasz, nie czytasz Biblii – to, co napisała s. Benedykta sprawi, że może ci się to odwrócić o 180 stopni. Testuj na własne ryzyko!
„Słowa uczą, przykłady pociągają” – jak powiedział kiedyś rzymski historyk Tytus Liwiusz. Patrząc na s. Baumann i tę książkę widzę, że jej słowa, to jak ich używa i co nimi pokazuje światu – ma szansę wiele zmienić. Nie tylko perspektywę i szczelne zacietrzewienie na swojej racji. Potrafi zmienić serce, bo tam gdzie pojawia się szczerość i autentyczność, tam przykład życia nie pozwala na przejście obojętnym. Mnie ta książka poruszała, inspirowała, sprawiała, że na przemian uśmiechałam się i wpadałam w pewien rodzaj zadumy. Nie każdy potrafi wywołać we mnie takie odczucia. Siostro Beniu, kolejny raz chylę czoła!
Czy polecam? Nie wiem. Jak nie chcesz nic zmieniać w swoim życiu, to lepiej nie ryzykuj… Jeśli jednak jest w twoim sercu pragnienie nie tyle zmiany, co zobaczenia prawdy, przeglądając się w czyimś spojrzeniu – ta książka jest propozycją idealną!
niezawodnanadzieja.blog.deon.pl